Jak schudłam…

225

Założę się, że najpopularniejszym z postanowień na Nowy Rok jest odchudzanie. Dla wielu kończy się ono porażką lub odłożeniem zamiaru na bliżej nieokreślone „później”, ale są i tacy, którym się odchudzić udaje.

Małgorzata, czyli ja.

Od kiedy pamiętam, nie narzekałam na moją figurę. Byłam – jak to się mówi – „normalna”, z tendencją do bycia dość szczupłą. Lubiłam słodycze i nie unikałam ich, nigdy nie przepadałam natomiast za pieczywem, więc go nie jadłam. Na swoim koncie miałam przygody z modelingiem, tańcem i sportem, uwielbiałam też jazdę na rolkach. Dorosłość, praca i dom troszkę zmieniły moje nawyki sportowo – żywieniowe, ale nadal trzymałam standardy zgrabnej sylwetki. Do czasu.

Dlaczego tyję?

Gdy po raz pierwszy „napotkałam trudność przy dopięciu spodni” pomyślałam, że to chwilowe… parę dni na sałatce i będzie dobrze. Nie było. Zaczęłam tyć bez żadnych zmian w diecie i sposobie życia. Ot tak, jakbym kilogramów nabierała z powietrza. Od „niedopinania spodni” doszłam do tego, że musiałam wymienić na większą sporą część mojej garderoby.

Zaczęłam stosować diety. Różne. Bez większego skutku.

Załamałam się. Od „życzliwych” słyszałam m.in. to, że kobiety w „pewnym wieku” (co to ma znaczyć??!!) tak mają, albo jeszcze ciekawszą teorię: kobiety w szczęśliwym związku przybierają na wadze… Bzdury. I bynajmniej nie pomagały, zwłaszcza kiedy mówił to ktoś, kto na dietetyce i wadze znać się powinien…

Byłam zła na cały świat, złość zaczęłam zagryzać słodyczami (i tak byłam gruba, więc było mi już wszystko mi jedno). Ze złości z szafy wyrzuciłam ostatnie sukienki „z czasów świetności”, które miałam nadzieję szczęśliwie kiedyś jeszcze założyć.

Beznadzieja

Poddałam się. Ostatnią deską ratunku wydały się pogłębione badania. Do tej pory za wystarczające uznawałam podstawowe badanie poziomu cukru i TSH bez rozszerzeń. Mój lekarz nie miał do tego zastrzeżeń, nie miał też innych propozycji. Zmieniłam lekarza i poprosiłam o całą serię badań, m.in. rozszerzone badania krzywej cukrowej i pakiet badań tarczycy. Zgodził się. Po kilku tygodniach i konsultacji ze specjalistą ginekologiem – endokrynologiem diagnoza była jednoznaczna: insulinoopornośc i niedoczynność tarczycy.

Insulinooporność

Nikt nie cieszyłby się z wiadomości, że jest chory… ale mi ulżyło: już wiedziałam, co mi jest. Zaopatrzona w leki (Euthyrox i Glucophage) rozpoczęłam podróż po dawną siebie.

Nie było łatwo. O ile Euthyrox (odpowiadający za unormowanie pracy tarczycy) nie dawał żadnych skutków ubocznych, metformina przez pierwszy tydzień przyjmowania powodowała, że czułam się bardzo źle. Z czasem jednak mój organizm zaakceptował przyjmowane leki. Wybrałam też zdrowszy, niż do tej pory, sposób odżywiania: nauczyłam się kontrolować indeks glikemiczny potraw, odstawiłam wszystko, co zawiera glukozę (w tym syrop glukozowo-fruktozowy, a znaleźć go można nawet w mięsie i chlebie). Bywa, że nie odmawiam sobie słodyczy, ale zawsze najpierw zadaję sobie pytanie: „czy naprawdę mogę to zjeść”. Co ważne – w moim przypadku leki były potrzebne, często jednak do leczenia insulinooporności wystarczy tylko odpowiednia dieta.

Czym jest insulinooporność?

Insulinooporność to obniżona wrażliwość organizmu na działanie insuliny (niekiedy pomimo jej prawidłowego lub podwyższonego stężenia we krwi).

Insulina, to hormon odpowiedzialny za regulację poziomu cukru we krwi. Gdy organizm zbyt słabo reaguje na prawidłowe ilości insuliny, zaczyna produkować ten hormon w coraz większych ilościach, co może doprowadzić do rozwoju wielu chorób

Odchudzanie

Powoli zaczęłam wracać do mojej wagowej normy. Czułam się też coraz lepiej, nabrałam chęci do życia. Z 70 kg (w kulminacyjnym momencie mojego wzrostu wagi) zeszłam do 54kg – to jest mój prywatny sukces. Nadal biorę leki i trzymam dietę, bo to one trzymają mój organizm w ryzach. Wyniki badań mam książkowe 😉

Badajcie się i… nigdy się nie poddawajcie!

Moją historię opisałam w dużym skrócie. Zapraszam do zadawania pytań.

Ważne jest to, żebyście robiąc noworoczne postanowienia „odchudzania”, na liście zawarli też badania. To one są podstawą naszego zdrowia. Zamiast, jak ja, przez długi czas zadręczać się i katować kolejnymi dietami-cud, zacznijcie od sprawdzenia stanu waszego organizmu; rozwiązanie może okazać się dużo prostsze, niż myślicie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here