Regeneris (wampirzy lifting)

Zabieg „regeneris”, zwany także ”Wampirzym Liftingiem”, polega na biostymulacji komórek. „Magiczny” płyn wstrzykiwany przez lekarza, to nic innego, jak własne osocze bogatopłytkowe pacjenta, zawierające komórki i czynniki wzrostu, pobudzające płytki krwi, a w efekcie: skórę do regeneracji, dzięki czemu odzyskuje ona młodzieńczą witalność: staje się gładsza, bardziej elastyczna i wyraźnie młodsza.

Zaciekawiona i zachęcona opisami efektów zabiegu postanowiłam wypróbować go na sobie.

W szczecińskiej klinice chirurgii plastycznej „Artplastica” przywitała mnie doświadczona chirurg plastyk, Grażyna Nasińska – Jurek. Dlaczego lekarz i dlaczego chirurg plastyk? Przyznam, że po obejrzeniu zdjęć w Internecie, bałabym się regeneris wykonywać u kogoś, komu nie mogłabym w stu procentach zaufać, a doświadczenie Pani Doktor mnie przekonało. Wcześniej znalazłam trochę informacji o niej: „Grażyna Nasińska – Jurek tytuł specjalisty chirurga plastyka uzyskała w 2004 roku. Doświadczenie i umiejętności zawodowe w chirurgii plastycznej doskonaliła m.in. w Turcji, Hiszpanii, Anglii, Włoszech i Szwecji. Pracowała i pracuje w wielu renomowanych prywatnych klinikach chirurgii plastycznej. Jest także członkiem Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Estetycznej i Rekonstrukcyjnej oraz Europejskiej Akademii Chirurgii Plastycznej Twarzy EAFPS.” I jest w Szczecinie! Cieszę się, że nie musiałam jechać do niej do innego miasta 😉

Więc… weszłam do Gabinetu Zabiegowego. Teraz już odwrotu nie ma. Byłby wstyd 😉Rozpoczęcie zabiegu "Regeneris" w Artplastica

Przez pierwsze chwile w gabinecie towarzyszyła mi jedna myśl: „ile będzie krwi i czy zaboli” – bądź, co bądź, to przecież lifting „wampirzy. Poza tym, w Internecie znalazłam wcześniej mnóstwo obrazów rodem z horrorów (ponoć po regenerisie). Może bez znieczulenia?… Chyba tym razem nie zaryzykuję 😉 Maść Emla przyjęłam z cichą ulgą 😉

Zabieg w ArtplasticaRegeneris

 

Znieczulającą maseczkę z Emli potęguje nałożenie na nią przezroczystej folii – tzw. opatrunku okluzyjnego, czyli nie dopuszczającego powietrza i zanieczyszczeń do opatrywanego miejsca. Nawet twarzowy 😉

ZnieczulenieOpatrunek okluzyjny

 

Z tak przygotowaną do zabiegu twarzą czekałam 15 minut, aż zacznie działać znieczulenie. W tym czasie Pani Pielęgniarka pobrała mi krew, z której zostanie odfiltrowane osocze. Do zabiegu potrzebne są dwa mililitry krwi. Nie bolało 😉

Pobieraniekrw do wampirzego liftinguWbicie igłyPobieranie krwi do Regeneris

Pobrana krew trafiła do wirówki, która oddziela osocze (czyli ten żółtawy płyn w probówce) od krwi.Wirowanie trwa trzy minuty.

Wirowka do osocza bogatopłytkowego
Osocze bogatopłytkowe

 Po paru kolejnych minutach pielęgniarka jałowym gazikiem starła pozostałości maści znieczulającej (znieczulenie trwa łącznie ok. 15 – 20 minut). Różnica pomiędzy twarzą znieczuloną i nie znieczuloną? Pewnie ból podczas zabiegu. Maść dodatkowego dyskomfortu, bynajmniej, nie powodowała, i to było całkiem spore zaskoczenie, bo w Internetowych opisach czytałam, że twarz drętwieje lub czuć mocne (albo delikatne) mrowienie. OK, dość o znieczuleniu. Przede mną właściwa część zabiegu 😉 Osocze pozyskane z mojej krwi zostało już zmieszane ze specjalnie certyfikowanym żelem, aktywującym czynniki osocza. W międzyczasie stwierdziłam, że moja cera lepiej wygląda już po samej maści 😉

usuwanie masci znieczulającejBez znieczulenia ;)

 

Znieczulenie okazało się na tyle skuteczne, że nie czułam nakłuć (może trochę, delikatnie na czole). Zabieg jest komfortowy dla pacjenta, a internetowe doniesienia znalezione wcześniej, nie do końca prawdziwe. Nie leje się krew 😉 Oczywiście, w miejscu wbicia igły pojawia się kropelka krwi, ale po pierwsze: nie widać, po drugie: nie czuć, po trzecie: nakłuwanie nie trwa długo. Zdjęcia (nawet moje) zdecydowanie nie oddają odczuć podczas zabiegu. Ja byłam po prostu… zrelaksowana! Ważne: podczas zabiegu skóra przybiera lekko zaczerwieniony kolor, co jest prawidłową reakcją na wstrzykiwany preparat (a nie problemem).

Grażyna Nasińska-Jurek Artplastica

Grażyna Nasińska - Jurek
Regeneris -zabieg

 Na zakończenie zabiegu Pani Doktor zrobiła mi maseczkę z pozostałego osocza, która wnikała w skórę twarzy przez 40 minut. Spodziewałam się, że będę wyglądała jak Kim Kardashian z zakrwawioną twarzą… Nic z tego ;( Nie zszokuję. Nie napuchłam, nie byłam czerwona jak indiański wódz, i nie bolało. A znieczulenie po zabiegu utrzymywało się jeszcze pół godziny.

Maska z osoczaMaska na zakonczene "Wampirzego liftingu"

 

Zaraz po zabiegu wyglądałam na tyle dobrze, że mogłam śmiało pokazać się ludziom bez obawy że kogokolwiek przestraszę. 😉

Ja w drodze do domu po zabiegu w Artplastica

 

Pierwszym, najszybciej zauważalnym efektem, jest napięcie skóry (jak po liftingu). Na pozostałe efekty trzeba czekać dłużej. Aby osiągnąć pełen efekt, regeneris wykonuje się w przynajmniej trzech seriach co cztery tygodnie. Ceny są zróżnicowane, ale to raczej nie powinno być wyznacznikiem doboru lekarza. Zawsze powinnyśmy mieć na względzie nasze zdrowie i rozsądnie wybrać specjalistę, który ma doświadczenie i – przede wszystkim – odpowiednią specjalizację (warto sprawdzić, czy należy do Polskiego Towarzystwa Chirurgii Plastycznej, Estetycznej i Rekonstrukcyjnej. Można to zrobić na stronie www.ptchprie.pl. Równie ważne, jak sam lekarz, będzie miejsce, w którym wykonamy zabieg. W szczecińskiej „Artplastice” mogłam liczyć na to, że przed zabiegiem dokładnie dowiem się, na czym polega, a dodatkowo ujęła mnie profesjonalna i miła atmosfera. I konsultacja lekarska, co – uwierzcie – nie zawsze bywa w pakiecie 😉 Jeszcze tu wrócę, a tymczasem czekam na dalsze efekty, które będę relacjonować na bieżąco.

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here