Ozempikowy s@x

Posted on

Najpierw była ozempikowa twarz. Potem przyszły ozempikowe zęby, ozempikowe włosy, ozempikowe dzieci, a ostatnio media odkryły nawet… ozempikowe rozwody.

No to dlaczego nie miałby istnieć ozempikowy s@x?

Mam wrażenie, że wokół Ozempicu trwa konkurs na najbardziej absurdalny nagłówek. Kto wymyśli bardziej chwytliwy straszak, ten wygrywa kliknięcia. Jeszcze chwila i przeczytamy o ozempikowych wakacjach, ozempikowym teściu albo ozempikowym poniedziałku.

Historia zna takich medialnych panik całkiem sporo. Co jakiś czas pojawia się nowy „winowajca”, któremu przypisuje się wszystko – od gorszego humoru po koniec cywilizacji. Dziś rolę tę pełnią leki z grupy agonistów GLP-1. Owszem, jak każdy lek mają działania niepożądane i nie są dla każdego. Ale przypisywanie im każdej możliwej życiowej katastrofy zaczyna przypominać kabaret bardziej niż medycynę.

Najbardziej zaskakuje to, jak łatwo łapiemy się na takie historie. Im bardziej sensacyjny tytuł, tym chętniej go udostępniamy. Niewiele osób zagląda do badań naukowych, za to wielu zapamiętuje chwytliwe hasło, które świetnie wygląda na okładce portalu.

Może więc zamiast tworzyć kolejne „ozempikowe” mity, warto po prostu oddzielić fakty od internetowych legend. Bo medycyna powinna opierać się na dowodach, a nie na konkursie na najbardziej kreatywny straszak.

A jeśli chodzi o tytułowy temat… cóż. Z Ozempikiem czy bez Ozempiku – s@x jest fajny. Zwłaszcza wtedy, gdy zamiast wierzyć we wszystkie internetowe sensacje, po prostu cieszymy się życiem.

0 Comments

Leave a comment

Your email address will not be published.