Tak, ale nie jako jedyny filar i nie w każdej filozofii leczenia. Jeżeli przez longevity rozumiemy medycynę nastawioną na zdrowe starzenie, zachowanie funkcji tkanek, niskie obciążenie zabiegowe, odwracalność i stopniowe, rozsądne planowanie, to HA zdecydowanie nadal się mieści w tym trendzie.
Jest małoinwazyjny, szybki, odwracalny, daje natychmiastową poprawę strukturalną i może być używany oszczędnie, w sposób prewencyjny lub korygujący.
Jeżeli jednak longevity rozumieć bardziej ambitnie, jako realne wpływanie na biologię starzenia, regenerację macierzy pozakomórkowej, przebudowę kolagenu, inflammaging i długoterminową jakość tkanek, to sam filler HA ma ograniczony potencjał. W tym obszarze większe zainteresowanie budzą dziś strategie określane jako regenerative aesthetics, czyli terapie bardziej nastawione na przebudowę i stymulację niż na samą objętość. Dlatego HA nie wypada z trendu longevity, ale przesuwa się z roli „głównego bohatera odmładzania” do roli jednego z narzędzi w bardziej całościowym planie.
Mówiąc praktycznie: w podejściu longevity kwas hialuronowy ma największy sens wtedy, gdy jest używany konserwatywnie, anatomicznie, z poszanowaniem jakości tkanek i bez nadmiernej kumulacji objętości. Nowsze dane o dłuższym utrzymywaniu się HA w tkankach dodatkowo wzmacniają potrzebę ostrożnego planowania i unikania „przepełnienia twarzy”.
Kwas hialuronowy nadal zdecydowanie ma miejsce w medycynie estetycznej i w trendzie longevity, pod warunkiem że jest używany jako element przemyślanej, oszczędnej i długofalowej strategii leczenia, a nie jako szybka droga do nadmiernej wolumetrii.

0 Comments