Turystyka medyczna poza granice Europy

654

Czy „nowe” zawsze musi oznaczać: „lepsze”? Czasami zaczynam wątpić. Zwłaszcza w kwestii chirurgii plastycznej i coraz to oryginalniejszych metod poprawiania swojego wyglądu.

Zabiegi przeprowadzane przez większość europejskich specjalistów są zabiegami bezpiecznymi. Pod względem przewidywalności biegu zdarzeń, procesu gojenia, a nawet możliwych komplikacji. Bywa jednak, że poszukując specjalisty bierzemy pod uwagę głównie czynnik finansowy i okazuje się, że naszym sprzymierzeńcem może stać się turystyka medyczna poza granice Europy. Warto w takich przypadkach dokładnie przemyśleć swoją decyzję, bo konsekwencje mogą być nieodwracalne.

1. Bariera językowa

Z pozoru wydawać by się mogło, że język angielski jest uniwersalny i na pewno porozumiemy się z lekarzem. Nieprawda. Zdarza się, że napotykamy na spore trudności komunikacyjne. Pamiętajmy, że w przypadku naszego zdrowia nie wystarczy „rozmowa na migi” czy zrozumienie przez jedną, czy drugą stronę „co-któregoś-słowa”, co – o zgrozo – prowadzi do domyślania się, co ktoś miał na myśli.
W przypadku zdrowia, nie ma miejsca na domysły!

2. Standardy

Programy pokazujące eleganckie wnętrza klinik oraz ściśle określone procedury medyczne nie zawsze odnoszą się do klinik spoza Europy. Ba, czasem i w Europie możemy być naprawdę przerażeni.
Tanie oferty niosą ze sobą spore ryzyko. Tu nie ma cudów. Chirurgia plastyczna nie należy do najtańszych, więc kiedy zobaczymy jakąś „super okazję”, solidnie się nad tym zastanówmy, bo z całą pewnością gdzieś jest haczyk.

3. Czy to na pewno lekarz?

Tego nie muszę chyba nikomu tłumaczyć! Warto sprawdzić też specjalizację lekarza, bo nie każdy ma takie same uprawnienia. Znane są nawet przypadki zabiegów w pokojach hotelowych, które kończyły się tragicznie.

4. Preparaty

Preparaty dopuszczone do użytku w krajach europejskich muszą posiadać określone certyfikaty świadczące o ich bezpieczeństwie. Inaczej ma się sprawa poza Europą. Nie mówię, że wszystkie pozostałe preparaty są złe, ale możliwe konsekwencje na uwadze trzeba mieć zawsze. Nie każdy preparat w razie niepowodzenia będzie można usunąć…

5. „Gdzie się operowałaś, tam się lecz”

Może się wydawać, że zagraniczni lekarze pozwalają sobie na dużo bardziej wymyślne, a co za tym idzie obarczone ryzykiem zabiegi (np. zmiana koloru oczu), przez co ich oferty wydają się atrakcyjniejsze. Uważajmy na „nowości”, które nie zostały jeszcze sprawdzone. Na przykład zabieg, o którym wspomniałam, nie jest wykonywany w Polsce. Niesie za sobą ryzyko poważnych powikłań, takich jak jaskra, a nawet utrata wzroku.
W razie powikłań kolejny wyjazd do kliniki w której przeprowadzany był zabieg, to nie tylko stres, ale także koszt ponownego wyjazdu (czasami po zsumowaniu wszystkich wydatków tańsza okazuje się nawet najdroższa klinika w pobliżu domu).

Nie chcę sugerować, że nieeuropejskie kliniki są złe, absolutnie nie! Ale sugeruję rozsądek.
Mówi się, że jeśli człowiek się na coś uprze, to ”nie ma zmiłuj” ;), jednak w kwestii ryzykownych i nie wykonywanych w Europie zabiegów chirurgii plastycznej byłabym dalece ostrożna. Warto przemyśleć swoją decyzję, zasięgnąć informacji, sprawdzić na co się porywamy…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here